Międzyetapowo

Ależ mnie mierzwi,żeby coś klikalnego napisać:) No bo co to za cisza? Nikt mnie nie miażdży, nie nokautuje i w ziemię nie wbija. Nawet koniom, notabene prześlicznym zwierzętom, dano spokój. Czyżby tak długo trwała zadyszka po Alpe Cermis?:) Obudźcież się malkontenci, proszę! Zimę prześpicie. Już się cieszę na sobotę, w końcu sobie poużywacie...

No a teraz meritum...

Cholera! Trzydzieści lat kończę!! Nie będę chyba zbyt oryginalna, jak zapytam retorycznie: Kiedy to minęło?? Podsumowaniami Was zanudzać nie zamierzam. Tak mi tylko przyszło do głowy, że naprawdę wiele udało się zrobić, wiele zrąbałam tak, że aż przykro myśleć. Miałam wielkie szczęście do Dobrych Ludzi po drodze. Na jednych polach jestem spełniona, inne pozostają do zdobycia. Jaka ze mnie trzydziestolatka? Dokładnie taka jak biegaczka - pokręcona, szalona i pełna kontrastów:) Ostatnio zauważyłam, że farbowanie włosów staje się koniecznością, a nie fanaberią estetyczną. Pani dermatolog powiedziała, że trądzik młodzieńczym już nie jest. To co - starczym??:) I kilka takich tam drobiazgów:)

Można przełknąć... A z życzeń? Akurat teraz nie mam nic górnolotnego na podorędziu. Od zawsze ciągle śmiałam się i cieszyłam z najmniejszych dupereli. Gdzieś to ostatnio uciekło. A bardzo bym chciała, żeby wróciło... A ..no i miło by było się wyspać...

I na koniec La Clusaz

Zdecydowanie piękniejsze styczniową niż grudniową porą. Zazwyczaj narciarski cyrk gości tu przed Świętami. Bywało pusto, bezśnieżnie, jakoś tak nijako. Za to teraz? Cudnie. Dziesiątki kilometrów tras biegowych, spacerowych, tourowych. Piękna , mroźna zima. Masywne, groźne góry. Żyjące miasteczko. No i start klasykiem (zawsze był łyżwą), co jak wiecie piszącej może przesłonić wszystkie minusy:)

Co do biegu...Się zobaczy. Startuję z marszu (czyli z pełnych obciążeń treningowych). Bezpośrednio po Tourze trzeba było sobie przypomnieć, co to wielogodzinny trening wytrzymałościowy i siłownia (bleee!), bo do Mistrzostw jeszcze kawał czasu, a na samej świeżości daleko nie zabiegnę. Coś po kościach czuję, że będę lokomotywą. I dobrze. Im teraz ciężej będzie, tym za miesiąc lżej:) I tego się trzymajmy!

Po raz kolejny bardzo dziękuję, za wszystko to co czytam pod tekstami. To zadziwiające, oszałamiające, zawstydzające, ale miłe i pomocne! Bardzo...
Trwa ładowanie komentarzy...