4!

Marzy mi się wygranie czwartej Wielkiej Kryształowej Kuli. A że, jak wiecie, marzeniom zwykłam pomagać, to stało się to moim celem. Albo pragnieniem. Albo obsesją. Albo zadaniem. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza niż uśmiechnięte Falun, świetny bankiet kończący sezon i moich Rodziców dumnie odjeżdżających autem z bagażnikiem wypchanym dwoma kryształami - dystansów oczywiście odpuścić nie mam najmniejszego zamiaru:)

Musiałam troszkę poczekać. Nabrać pokory. Odpłakać swoje. Łąkotka (ale bolało) w czterech (!) częściach w poprzednim sezonie oddaliła spełnienie. No ale co się odwlecze... Cierpliwości u mnie dostatek :) Oby do marca!

Czwarty Tour już wygrałam:) Taktycznie. Spokojnie. Bez napalstwa. Bez błędów większych. Znalazłam się mimo woli w oku cyklonu. Jakaś walka o honor narodu była. Prowokacje. Taktyki. Zamieszanie. A mi najprościej na świecie nie chciało się w tym wszystkim uczestniczyć. Sport to sport. Biegi to biegi. Stajesz na starcie, dajesz z siebie wszystko, zdychasz na mecie i marzysz o kolejnym tryumfie! Proste. Po co te wszystkie gadki? Otoczka? Rok temu byłam kulawa. Po schodach chodzić nie potrafiłam. Truchtanie było szczytem marzeń, ale dałam radę. W tym Tourze byłam zdrowiuteńka, pewna i spokojna. Po Canmore już wiedziałam, że wyrwać komukolwiek zwycięstwo będzie baaardzo trudno:) Rywalki też miały tego doskonałą świadomość. Chłopaki ze sprzętem spisali się fantastycznie. Trener doskonale przygotował odpowiednią dyspozycję, a ja dołożyłam tylko wisienkę na tort.

Czwartego Chłopka* też mi daliście! Za co serdecznie dziękuję!!!!:) Kontrowersyjnie? Być może. Niezasłużenie? Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Jestem jednak niesamowicie podbudowana tym ,że tak bardzo we mnie wierzycie. Że doceniacie prace całej naszej drużyny. Że ciągle jesteście ze mną. Pierwszy raz w historii ktoś wygrał czwarty raz z rzędu Plebiscyt (mimo ciągłej krytyki). Ale to tylko pokazuje, że moi Kibice są dokładnie z tej samej gliny klejeni co ja:) Choćby nie wiem co, nigdy nie przestają wierzyć w zwycięstwo i walczą do ostatniego metra/smsa:) DZIĘKUJĘ PO STOKROĆ!

Są jeszcze dwie "czwórki", o których pisać na razie nie mogę. O jednej wie koziołek z St. Moritz, a druga to już moja mała tajemnica. Oby się spełniły:) Niech 2013 czwórkami stoi :)

Przepraszam za tourowe milczenie i obiecuję szybko nadrobić zaległości.

*Chłopek - prywatny pseudonim Złotego Czempiona przyznawanego za wygranie Plebiscytu Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca roku.
Trwa ładowanie komentarzy...