Justyna Kowalczyk

Justyna Kowalczyk. Biegaczka narciarska, mistrzyni i multimedalistka olimpijska, mistrzyni i multimedalistka Mistrzostw Świata, trzykrotna zdobywczyni Pucharu Świata w biegach narciarskich

Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba;)

Ufff...Dotrwałam. Dotrwaliśmy! W jednym kawałku na szczęście. Sezon przygotowawczy rozpoczął się drugiego maja, a skończył dziś. Sześć miesięcy gonienia po lasach, lodowcach, krzakach, skałach, górach.

Sześć miesięcy poznawania coraz to nowych rodzajów asfaltu, śniegu. Sześć miesięcy walczenia z plagą kontuzji, przeciążeń i bólu. Sześć miesiecy kropelek potu kapiących z czubka nosa. Sześć miesięcy doprowadzania Trenera i Maćka do szewskiej pasji:) Sześć miesiecy bardzo cieżkiej pracy fizycznej po prostu. Sześć miesięcy, z których 148 dni spędziłam na obozach..

Zaczęło się w Ramsau. Świeżo po odrzuceniu kul. Pierwszy trening - siedemdziesiąt pięć minut biegu na nartorolkach stylem klasycznym. Skończyło się również w Ramsau, również biegiem na nartorolkach stylem klasycznem. I tak się zastanawiam nad tymi kulami (bynajmniej nie z powodu kolana!), bo ledwo już włóczę nogami:))

Lubię ten moment w roku. Zwłaszcza, że przypada na cudnie kolorową jesień, czyli moją ulubioną (wizualnie) porę roku. Lubię sobie pomyśleć, że "znów się udało". Po raz piętnasty! Bo musicie wiedzieć, że w biegach narciarskich to co najcięższe dzieje się w okresie wiosenno/letnio/jesiennym. Teraz została już kosmetyka, dbanie o zdrowie i starty:)

Najgorszych momentów wspominać nie będę, bo nie warto. Ale uwierzcie mi, że bywało bardzo gorzko. Kompletnego strajku głowy nie przewidziałam. Za to z przyjemnością podzielę się tymi najfajniejszymi:)

Subiektywny ranking wygrywa zdecydowanie zdobywanie Rysów. Wzruszenie spowodowane zachowaniem dziesiątek turystów pomieszane ze zmęczeniem, piekną pogodą i widokami, satysfakcją i niepowtarzalnymi żartami Maćka. Bezcenne. Numer 2 to Trenera urodziny na trzech kolejnych lotniskach w czasie podróży do Nowej Zelandii. Akurat wtedy wypadły... Bo fantazja jest od tego..itd..- śmiechu było co nie miara! A dalej miedzynarodowa strefa kibica w czasie IO w Londynie w Snow Farm - sport ponad podziałami, czyli to co w nim najpiękniejsze, a i bezsenność po trzech miesiącach się w końcu na coś przydała:)

Numerem cztery będzie mina mojego Trenera i trenera Smiguna po sprawdzianie crossowym w Otepii!! Ułamek sekundy, dla którego warto się starać ponad siły. Piąte miejsce przypadnie uroczystemu odśpiewaniu (na Maćka życzenie) "Lato, lato, lato czeka" na szlaku pełnym ludzi, po ponad pięciu godzinach bardzo wyczerpującego crossu po górach, ciągle biegnąc i będąc jeszcze daleko od hotelu:) Typowy przykład ekstremalnej głupawki zmęczeniowej - mój pierwszy śpiewający występ publiczny. Szóste to spotkania z pewnym koziołkiem górskim w St.Moritz, który urzędował na ponad 3100 m n.p.m.

Siódme to smak bułki z serem w górach i maćkowe wykrzyczane: Jezusicku, jak tu pieknie!! Czyli uwielbiamy wrześniowe Tarty. Ósme to autorski plan Trenera pt. Tuczenie Justyny. Trwał cały ten czas i był przepyszny:). Dziewiąte miejsce przypada ostatniej w tym sezonie przygotowawczym imitacji skakanej. Ależ się cieszyłam, bo do następnej w lipcu taaaaak daleko:) I zamykający pierwszą dziesiątkę - siad po turecku wykonany miesiąc temu. Zupełnie spontaniczny. Ze względu na kolano od ponad dwóch lat była to dla mnie niemożliwa do wykonania figura akrobatyczna:) Po raz setny - DZIĘKUJĘ DOKTORZE!

Poza klasyfikacją znalazło się morze spadających gwiazd i w Nowej Zelandii i w Ramsau. Kiedyś Wam powiem, czy w ten sposób marzenia się spełniają;)

Wielu uważa, że w sporcie chodzi o zwycięstwo, medal, wynik. Tak pewnie jest. Ja jednak od zawsze mam dwie sportowe drogi - jedna to Justyna, która uwielbiała rywalizację i to na każdym polu. A druga to Justyna, która chce przełamywać swoje słabości. Dla której sport to wytłumaczenie życia. Nie zawsze są one zbieżne i dlatego nigdy jednoznacznie nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, na co tak naprawdę stać mnie na trasie. Staraliśmy się bardzo. Myślę, że się udało.

Ale czy piętnasty rok z rzędu okaże się, że znów zrobiłam postęp? Czy będzie mnie stać, by szósty rok z rzędu skonczyć sezon w trójce najlepszych biegaczek świata? Czy może uda się po raz czwarty być najlepszą? A może trzeba się będzie cieszyć z poszczególnych dobrych biegów i tyle... Nie znam odpowiedzi i do marca ich nie poznam. Dodam tylko, że dalej mam zamiar z pełną odpowiedzialnością i pasją wykonywać swoje obowiązki.
Reszta jest zapisana w gwiazdach;))))
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Justyna KowalczykSporty zimowe

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej