Marcinek

Tak to już jest, jak się za dużo chwali! Fajne wpisy, lekki język.. Ahaaa:) Szkoda, że nie widzieliście mnie wczoraj o drugiej nad ranem, jak przeczytałam wypociny, które chwilę wcześniej napisałam. Dobrze, że miałam nagły przebłysk świadomości i tego nie wysłałam:) Koszmarne marudzenie paniusi, co to wszystko wie! Blee..

Więc zaczynam od początku. Nowy dzień, nowe pomysły. Wczoraj było o odblaskach, spokoju i sporcie wyczynowym. Dziś będzie o Marcinku i jego Rodzinie..

W Tymbarku, na uboczu w całkiem normalnym domu mieszka Szczęśliwa Rodzina. Szczęśliwa, bo bardzo się kochająca. Szczęśliwa, bo bardzo się wspierająca. Wchodzi się do tego Ich domu i już od progu czuć szczerą życzliwość, radość, troskę, pokorę i dystans. Ten ostatni jest bardzo potrzebny. Siła również i wprost niewyobrażalna wiara.
Wchodzi się i widzi trójkę enrgicznych chłopców, ich rodziców i przejętą ciocię. Jest dużo zabawek, jest kolorowo. Mają pyszne ciasto i kawę. Mają niebywałe poczucie humoru.

Mają też ogromny powód do łez, których nie kryją. Mają cudownego Marcinka, o którego walczą z całych sił. Marcinek jest usmiechniętym i rezolutnym chlopcem, choć widać, że zmęczonym. Marcinek nie ma włosków na głowie. Marcinek ma na klatce piersiowej duże wkłócie i cieniutkie rurki, którymi podawane są wszystkie leki. Ale tego nie widać, tak jak nie widać choroby w Ich domu. Żadnych lekarstw na wierzchu, żadnego biadolenia, żadnej nadopiekuńczości. Starają się żyć normalnie. Marcinek to wielki Zuch i ma wielkie szczęście, że urodził sie właśnie w takiej Rodzinie.. Mi zaimponowali! Zresztą zobaczcie sami:
marcin-sporek.blogspot.com

Zawsze twierdziłam, że największym plusem sławy, jest dobrze rozpoznawalna buzia, która może pomagać.. I dlatego dziś ją wykorzystuję... Pomóżmy.
Trwa ładowanie komentarzy...